my diary

my  diary
by google

poniedziałek, 21 maja 2012

Każdy następny wpis to zwykła szara codzienność...

15,05,2012
   Dzisiaj praktycznie miałam wolne , bo mieliśmy rocznicę śmierci  tragicznie zmarłej 16 lat temu uczennicy naszej szkoły , a mimo to i tak spędziłam prawie cały czas nad moją ukochaną matematyką. Już od rana pierwiastkowałam i bawiłam się algebrą. Około 22.30 przypomniałam sobie to co stało się Chace'owi. szybko i starannie poskładałam książki na biurku , a potem poszłam poszukać laptopa. Znalazłam go przy mamie , która zasnęła na swoim ulubionym ,wielgachnym fotelu w kształcie ogromniastej , czerwonej dłoni. Misternie wyciągając go jej z lekko zaciśniętych rąk powoli uwalniałam poszczególne jego części. Po jakimś czasie miałam naszego (mojego) laptopa już na wyłączność , dopóki mama nie obudzi się i nie zorientuje się , że coś jej zaginęło. Zapisałam szybko jej pracę na Wordzie i uruchomiłam internet. w Google szybko wstukałam ''czy można torturować wzrokiem?'' i nerwowo nacisnęłam Enter. Wyskoczyło mi milion haseł. Każde zawierało jakąś część mojego pytania ale nic nie przykuło mojej uwagi. przepatrzyłam szybko prawie wszystko , ale bezskutecznie bo nic nie znalazłam. Wcale nie uspokojona padłam bez wyrazu i jakichkolwiek chęci na moje ukochane łóżko. Zawsze wydawało mi się , że jest ono łóżkiem wodnym , ale kiedy mama nie czasem usiądzie jest normalne.. Mając mnóstwo czasu zaczęłam się zastanawiać nad sensem mojego życia. Nie robiłam tego często , ale jak już zaczęłam to miałam doła na cały tydzień. Zamknęłam oczy na chwile i momentalnie zasnęłam. Wiedziałam , że śpię , a mimo to czułam bodźce z zewnątrz i słyszałam wszystkie odgłosy zza uchylonego okna. Migały mi wszystkie najistotniejsze chwile z mojego życia. To jak sama siedziałam w piaskownicy a wszystkie dzieci bawiły się razem , to jak w pierwszej klasie zaczęłam się uczyć , żeby pokazać im ,że dam radę , to jak podobał mi się pewien chłopak a on nie wiedział , że istnieję... niby normalne życie nastolatki , a tu w każdym było coś dziwnego.W piaskownicy siedziałam sama a dzieciaki nazywały mnie duchem i zjawą , w pierwszej klasie wiedziałam jakie będą odpowiedzi na sprawdzianach i widziałam , tak właśnie widziałam , o czym myśli moja nauczycielka pytając mnie i innych , wtedy  gdy widziałam moją pierwszą miłość , od razu , nie miałam przeczucia jak inne zakompleksione dziewczyny , że on mnie nie chce  , tylko wiedziałam jakby mi to powiedział , ale on mnie nie nie dostrzegał tylko po prostu nie wiedział , że ja istnieję jakbym była na prawdę tą zjawa albo duchem. W każdym z nich rozpoznawałam jedną twarz. Twarz młodej kobiety o czarnych jak smoła , długich jak liany włosach, zielonych oczach , wysportowanej sylwetce i umięśnionymi ramionami. W jednych wspomnieniach była kelnerką w barze , w innych ekspedientka , w innych policjantka i wcielała się w wiele innych postaci. Jakby pilnowała mnie na każdym kroku. Nagle w głowie zapaliła mi się jakaś malutka zapałka , płomyczek pomysłu. Kimona jest teraz może ja  skądś znam może jest... Olśniło mnie nagle . Nie mogę uwierzyć. Ona teraz jest moją matką...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz