my diary

my  diary
by google

czwartek, 26 lipca 2012

Każdy ma stracha że ktoś zna jego szyfr do kłódki przy pamiętniku...

OCZAMI KIMBERLY:
Stałam pod zwykłym, jednopiętrowym domem z wbudowanym garażem. Czekałam aż wyjdzie , ale to wcale się nie działo.
Usłyszałam że ktoś z pędem błyskawicy biegnie w moją stronę. Pierwsze skojarzenie to oczywiście federalni, ale sposób w jaki się to coś poruszało nie był dla nich typowy , bo usłyszałabym rumor dwudziestu par ciężkich policyjnych buciorów uderzających o gładka powierzchnię asfaltu. Bardzo nie chciałam tego robić, ale z ciekawości się odwróciłam.
W moją stronę pędziła szczupła i długowłosa dziewczyna. jej śnieżna cera aż raziła w zaczynającym wędrówkę w dół słońcu , a prosta grzywka skakała jakby żyła swoim życiem. Ubrana w zwykłe trampki za kostkę , zielone spodnie rurki i bluzę z kapturem przez którą ciągnął się napis  ''smells like teen spirit''. Mimo tych ciuchów od razu poznałam że to jest osoba, której szukam. Popatrzyła na mnie, ale takim zwykłym ludzkim wzrokiem , wiec musiała nie poznać kim jestem. Tak na złość troszkę strzeliłam jej jeden z moich pełnych uśmieszków. Jej mina była dziwna , ale dała mi satysfakcję , nadal mnie nie poznała. Oj , uważaj mała, już ja ci się dobrze w pamięć zaryję.

sobota, 14 lipca 2012

Zawsze , gdy chcesz napisać coś ciekawego nie możesz sobie przypomnieć gdzie położyłaś pamiętnik

Ok jest 17.49. Za 11 min może dowiem się co tak naprawdę stało się z CS. 


Zaczyna mi się strasznie nudzić a, nie ma już nic słodkiego, albowiem(♥ ) przy i po wiadomościach w południe zjadłam (chyba) cały zapas cukru jaki był w domu. Ok więc muszę wytoczyć ciężką artylerię. 
IDĘ DO SKLEPU PO COŚ SŁODKIEGO!!!

Dobra po 3 minutach byłam we wnętrzu budynku i przemierzałam wzrokiem półki z przeróżnymi słodkościami. Ostatecznie zdecydowałam się na kilo cukru, 4 mleczne czekolady i słoik wysoko słodzonego dżemiku.Przy kasie siedziała i czytała jakiś magazyn Pani Simona Garret, pięćdzięciolatka o takim trochę dziwnym sposobie patrzenia , niezłą nadwagą , krzywym nosie , nadmiernie owłosionymi rękami i nogami (miała tez zarys wąsów, bleeeeee ), fioletowawymi włosami do łokci i ździebko męskim głosie . Była ona właścicielką tego niewielkiego przedsiębiorstwa  bardzo dobrze mnie znała , albowiem(♥ ) jej sklepik był mi po drodze do szkoły , dlatego zaglądałam do niego praktycznie codziennie i kupowałam tylko i wyłącznie sałatki , jogurty odtłuszczone , wszystko co było zielone albo odtłuszczone , a czasami jakieś nisko kaloryczne pieczywa , no , ale to to rzadko. Więc jej mina gdy podchodziłam do kasy była tak dżemiasta , że aż napawałam się jej zdziwieniem i tylko wyobrażałam sobie że czuję się jakbym pochłaniała słoiczek tego dżemikuu który niosłam do kasy.
-Cam, (zdrabniała moje imię dosłownie jakby była moją babcią , choć czasami mogłoby się tak wydawać) dziecko gdzie zgubiłaś sałatkę i jogurty?? Po co ci Na Boga te słodycze??-popatrzyła na mnie jak na potwora w różowym kapelusiku i stokrotką w rączce- Trzymajcie mnie bo zawału dostanę!! Co ty chcesz zrobić z tym kilem cukru dziecinko??-tak jasne , dziecko, dziecinko, a w grudniu kończę 16 laaaat!!!
-Wie pani , Pani Garret , bo ja muszę troszkę utyć. Nic na to nie poradzę , z lekarzami nie da się dyskutować , więc od tej pory muszę jeść więcej słodyczy-nałgałam i prosiłam żeby tylko uwierzyła
-No jak tylko byś chciała to ja ci mogę ode mnie odsprzedać , ba! nawet oddać za darmo lub z dopłatą jakieś 30 kilo , bo mi jest zbędne , a tobie faktycznie może się przydać, bo cię jeszcze jakiś silniejszy wiatr porwie dziecinko-i zaniosła się gardłowym śmiechem , po czym i ja zaczęłam się śmiać.
-Przekonała mnie pani , proszę policzyć mi to wszystko-wyłożyłam na blat moje słodkości- a ja jeszcze lecę po sałatkę-no i pobiegłam.
-Tylko się nie przewróć-zawsze okazywała mi troskę której mama szczerze nigdy nie umiała mi oddać.
Wróciłam z dwiema główkami sałatki lodowej i ją również wyłożyłam do policzenie.
-12.39-przy wyciąganiu portfela zobaczyłam że jest już 17.58 i pośpiesznie wyciągnęłam 20$ i pakując do torby zakupy szybko rzuciłam do Pani Garret
-Odda mi pani resztę później muszę lecieć bo nie zdążę a muszę lecieć po kuzynkę na przystanek autobusowy , bo sama nie trafi!! Do widzenia pani!!-i szybko pobiegłam do domu na kanapę z zamiarem włączenia BBC news.

Biegnąc zauważyłam dziewczynę o czerwonych włosach , rozwalonych trampkach ,rozciągniętej koszulce z nadrukiem Diablo III i szortach z flagą amerykańską. Przyglądała mi się. Tak milutko się uśmiechała. Czemu?? Nie mam pojęcia (nawet bladego pojęcia!!)

Przyspieszyłam kroku i w ciągu minuty byłam w domu. Zamknęłam się na dwa spusty jak zwykle to robiłam i usiadłszy na kanapie rozpoczęłam zażerać pierwszą czekoladę. Popatrzyłam na zegarek. 18.00. Ja to jestem punktualnym człowiekiem, HA!!

Włączyłam BBC news i akurat trafiłam na koniec rozpoczynającej program melodyjki, bo usłyszałam tylko końcowe pseudo-akordy. Modliłam się , żeby Elliot czekał na to żeby powiadomić widzów o tym czego się przez te 6 h dowiedzieli.

To był on. Elliot już zaczął mówić , ale ja jak zawsze ni słuchałam tego co mówił bo gapiłam się na niego jak jak na niego jak na milion dolarów.Dopiero po chwili zorientowałam się że minęło to słodziutkie przywitanie i przeszedł do faktów.

''...Jak udało dowiedzieć się policji i patologom dziewczyna zginęła , ponieważ będąc w stanie omdlenia,  zatrzymała się akcja jej serca i nastąpił zgon natychmiastowy. Jest tu ze mną lekarz, patolog Richard Hotokey.  
-Panie doktorze jak to się stało , że u tak młodej dziewczyny nagle ni stąd ni zowąd zatrzymała się akcja serca??-zapytał Elliot 
-Próbujemy właśnie dowiedzieć się dlaczego tak się stało , ale najtrafniejszą jak do tą teorią jest , to że panna H. była w stanie tak głębokiego szoku że po prostu omdlała i jak dowiedzieliśmy się z jej karty szpitalnej miała bardzo słabe serce, gdy się urodziła musiała mieć przeszczep owego organu , który słabo się przyjął  ,ale funkcjonował na tyle dobrze , że mogła normalnie funkcjonować , więc serce nie wytrzymało i jedna z tętnic pękła-wyjaśnił patolog
-A jak to możliwe , że nie nastąpiło pośmiertne krwawienie z ust lub nosa??-zadał kolejne pytanie Corelli 
-Najdziwniejsze jest to , że w dziewczynie nie zostało więcej niż kilka mililitrów tego własnie płynu-wyznał blady jak ściana doktor
-Jak pan to wytłumaczy doktorze??
-Rok temu, z wyroku dożywotniego pobytu w szpitalu psychiatrycznym uciekła Kimberly Rich posługująca się pseudonimem Keeree, ma ona czerwone włosy i używa kolorowych szkieł kontaktowych. Jest ona seryjną morderczynią znaną z tego że odrąbuje ręce ofiarom , wypompowuje z nich krew i wykonuje na nich pośmiertne sadystyczne obrządki.
-Dlaczego jeszcze nie zdołano jej uchwycić??
-Jest profesjonalistką , zaciera wszelakie ślady, a ostatnim razem wpadła w ręce FBI poprzez zaufanie jednemu z tajnych agentów wysłanych przez federalnych, które trwało wcale wiele krócej niż teraźniejsze , gdyż policja i rządowe służby ameryki poszukiwały Kimberly przez ok 5 lat.
-Dziękuję za wyczerpujące wyjaśnienia panie doktorze-skłonił delikatnie głowę ku doktorowi Elliot
-Dziękuję-powiedział patolog i odszedł
-Szanowni państwo życzę miłego wieczoru i prosimy szczególnie uważać w związku z zaistniałą sytuacją-powiedział.
Coś tam jeszcze bełkotali ale ja ni miałam najmniejszego zamiaru słuchać bo miałam cały mokry podkoszulek a po policzkach nie wiedzieć czemu lały mi się lodowate łzy.
Kur*a , ja ją widziałam pod domem , pod moim domem i tak milutko się do mnie uśmiechała!!! 
Będę następna , dołączę do ciebie Charlotte.

Tej nocy na pewno nie zasnę i coś tak czuję , ze na juto już nie będę miała nic słodkiego, ani kawy.

piątek, 13 lipca 2012

''Mamo, znalazłam twój pamiętnik na strychu'' - przeczytaj kochanie i nie popełniaj tych samych błędów co ja...

Tego dnia obudziłam się już po raz drugi i z ulgą stwierdziłam , że teraz znajduję się już pod połami swojej przesiąkniętej zapachem maliny i lawendy pościeli. Nigdy nie cieszyłam się tak z nowego dnia który zawitał na tym nudnym ziemskim padole. Wstałam i szybkim krokiem przemierzyłam pokój w celu dotarcia do szafy ukrytej za dużym parawanem , który służył mi jako przebieralnia (mama mówiła , że był jej matki , a mojej babci. Podobno ona własnie kupiła go na jakimś targu w Japonii i chciała , żeby był pamiątka przekazywaną z matki na córkę..... ble ble ble i bleeeeee) Podobno babcia jakoś tam wierzyła w nudną i wyssana z palca historyjkę japońskiej staruszki , która jej go opchnęła za podobno 1000 JPY (japońskie jeny) , a ich  równowartość teraz to ok. 13$!!! . Ta baba z targu wymyśliła na poczekaniu bajeczkę o umierającej ze starości królowej która niby, niby po przebraniu sie za nim odmłodziła się o 80 lat i znowu 
miała te, wymarzone 20. Dobra , ale nie o tym mam zamiar napisać , bo chcę skończyć opisanie mojego dnia (lub nocy) w ciele Charlotte.


Więc jak już pisałam pamiętniczku nagle obudziłam się i leżałam zlana potem (co niekoniecznie muszę uściślać) , a na gardle nie było żadnych śladów podduszania , nie bolało mnie nic oprócz biodra , bo tam właśnie wrzynał mi się telefon. 


Nie zamierzałam nigdzie dzisiaj wychodzić , no bo z kim?? Dlatego też wygrzebałam z szafy koszulkę z Kurt'em Cobain'em , czarne szorty i czarne niemarkowe trampki. Długie i niesforne włosy spięłam w koński ogon. Potem zdecydowałam się na koka , dlatego kolejne 20 minut zmarnowałam na szukanie drugiej frotki do włosów. Jak co dzień po umyciu zębów zjadłam , no dobra nic nie zjadłam i poszłam na sucho oglądać wiadomości o 12.00.


Włączyłam program BBC news i akurat zaczęła się ta denerwująca muzyczka z początku. TY TYRYRY TY TY TY WELCOME TO BBC NEWS. Codziennie (gdy tylko nie chodziłam do szkoły) oglądałam te wiadomości bo był  tam taki przystojny dziennikarz z uspokajającym głosem. 


Dzisiaj jak na złość i chyba żeby dolać oliwy do ognia , bo jak nigdy potrzebowałam żeby Elliot Corelli powiedział  to swoje dżemo  ''Dzieńńńń dobryyy!! Drodzy państwo zapraszam na wiadomości w południe , mówi dla was  Elliot Corelli z BBC news!!''  Ale tym razem to była Rita Lee , a ona nie miała wcale takiego sweetaśnego głosu i nie potrafiła mówić z takim wielkim uśmiechem w którym pokazuje się batalion białych zębów. 


Na początku zawsze ta sama gadka kiedy to właśnie ona mówiła zamiast mojego Elliot'a , a mianowicie : ''Drodzy widzowie znajdujemy się w ... tytyrytyty......bo tutaj właśnie w samo południe wydarzyło się....tytyrytyty...'' . Nie ważne , jak mówi , ważne jest to co powiedziała:


''Drodzy widzowie znajdujemy się na (ha!! ''na'' a nie ''w'', oh Rita jakie ty robisz postępy!! Czemu ty nie pracujesz w NASA?? [ale dalej]) Bluewar Street gdzie w samo południe, w domu nr 1606 znaleziono zwłoki Charlotte S. . Nie wiadomo co stało się przyczyną śmierci siedemnastolatki , gdyż na jej ciele nie ma  żadnych śladów obcego DNA a jest ono w nienaruszonym stanie. Jedyną wskazówką na o że to musiało to być morderstwo , są szyby wybite od zewnątrz. Na razie nie możemy powiedzieć państwu więcej na temat tego tragicznego wydarzenia , zapraszamy na wiadomości o 18.00 , w których postaramy się poinformować państwa bardziej konkretnie. Mówiła Rita Lee BBC news''. P tym to aż zachciało mi się jeść i wyniosłam z kuchni chyba wszystko co zawierało więcej niż 50% cukru.


Zażerając jakiegoś okropnie słodkiego batona rozmyślałam nad tym co już wiem (a tak swoją drogą , to sorki pamiętniczku za takie nieregularne wpisy i chaotyczność w pisaniu) Dobra , to wypiszmy w punkciorach co już wiem:

  1. Ze złości sztyletującym wzrokiem popatrzyłam na jakiegoś chłopaka a on zwijając się z bólu na posadzce powiedział , że poczuł jakby go ktoś nożem w ramię dziabnął 
  2. Moja matka grała wiele ról w moim życiu.
  3. Do szkoły przyszedł nowy uczeń (ładny chłopak) i nie zwraca na nikogo uwagi tyko siedzi w kacie z pryszczatymi kujonami
  4. Zobaczyłam w myślach jak CS otwiera swoja szafkę i poznałam szyfr do niej.
  5. Byłam w jej ciele w chwili zabójstwa
Zaraz!!! Przecież ja ma jej pamiętnik!!
Ale będzie fajna lekturka na noc!!
Przykro mi CS , ale to , że nie żyjesz nie powstrzyma mnie przed zobaczeniem jak bardzo mnie nienawidzisz , albo nienawidziłaś , ale mimo wszystko okaże ci ten pośmiertny szacunek i uczczę cie godziną sprzątania.HA! 


Co się ze mną dzieje do kur*y nędzy??? Chyba od tego wszystkiego weszła we mnie jakaś dziwna wredota i totalny brak jakiegokolwiek wychowania , którego i tak nigdy nie miałam za dużo.




                                                                        

Chcę podziękować Kasi za to że promuje mnie i wiernie razem z Karoliną
czytają te moje wypociny.
Wielkie brawa dla was że w ogóle czytacie i komentujecie buziaki Pozdrawiam jeszcze raz i zapraszam do komentowania!! to nie jest wcale takie trudne bo klawiatura wcale nie gryzie. W komach zostawiajcie linki do siebie jak znajdę chwile czasu obiecuję wpaść i słowo Króla Juliana zostawię koment godny rozdziału lub kilku rozdzialików.








wtorek, 3 lipca 2012

A jakby tak pamiętnik dostał tych nóżek i zaczął ci uciekać??

25.05.2012
Chciałam jak najszybciej dostać się do okna , żeby zaczerpnąć świeżego powietrza, nie wiem czy coś by mi to w ogóle  dało , no bo skoro tu nie mogę oddychać to co, na zewnątrz się to zmieni?? No właśnie raczej   nie. Dobra, wracając do tego, pamiętniczku (k*rwa!! dalej nie wyrosłam z tego dziecinnego zwrotu!!) ale nic nie chce mi się tego mazać bo nie wiem gdzie jest korektor. OK teraz na serio wracam do opisania tego co wydarzyło się w dzień. Więc , kiedy resztkami sił podniosłam się do okna , już miałam łapać za klamkę i otwierać je , gdy stało się coś czego nie spodziewałabym się nigdy w życiu. Popatrzyłam w szybę i zobaczyłam odbicie prześlicznej twarzy. blond długaśne włosy , pełne usta , niewyobrażalnie zielone oczy , wystające kości policzkowe... . Serbowsky. To była ona. Charlotte Serbowsky. Boże ona w moim pokoju?!? Czy nie? Do głowy przyszła mi pewna myśl. Nie chciałam jej realizować , ale nie miałam na to wpływu. Mózg wykonał robotę za mnie i moja ręka sama powędrowała do twarzy. Zaskoczona i zarazem przerażona zobaczyłam w szybie , że CS robi to samo... Jezu ja nią byłam.
Poczekałam kilka sekund , zapomniawszy zarazem , iż nie oddychałam już dobre 7 minut!! Jak to było możliwe?? Zastanowiłam się nad tym i jakoś w tym momencie mi to nie przeszkadzało. Spróbowałam jeszcze nie nabierać powietrza i ciekawa byłam czy wytrzymam jeszcze dłużej. Czekając na parapecie ból płuc całkowicie mnie opuścił zostawiając takie miłe ciepło w środku. Czułam się tak troszkę , jakby powietrze dosłownie przeze mnie przepływało , jakbym nim właśnie była , jakbym była duchem. Dobra to głupie , 16 lat i ja nadal wierzę w duszki i wróżki?? Nie no!! Zaraz się pochlastam dosłownie k*rwa!! OK , wyluzuj człowieku , to tylko dziwny poranek , albo sen , zaraz się obudzisz i nie będziesz musiała się zastanawiać dlaczego jakaś ręka smaruje po szybie czymś czerwonym , a litery układają się w wyraz; umieraj. Co k*rwa??!! Jakaś ręka smaruje po szybie czymś czerwonym , a litery układają się w słowo UMIERAJ!?!?!?!????
-Aaaaaaaaaaaaaaaa!!-Jezu ja umiem piszczeć!! Jednak ludzie nie mieli racji!! Jestem dziewczyną a nie chłopakiem!! 
-Aaaaaaaaaaaaaaaa!!-Jezu#2 Przecież ja jestem w ciele CS to ona piszczy a ja jestem naocznym światkiem jej bólu i cierpienia. 
-Aaaaaaaaaaaaaaaa!!-dobra , wcześniej było fajnie ale tak drzeć się na cały regulator trzeci raz to prz...
-Aaaaaaaaaaaaaaaa!!-...esada
-Dobra-pomyślałam-jakoś się uspokoję i wyjdę z jej cia..
I nie dokończyłam , bo ręka zamieniła się w pięść , która wybiła szybę i wchodziła do mnie-CS , mam nadzieje na herbatkę...

niedziela, 1 lipca 2012

Bo tylko pamiętnik nie wyśmieje nas za nasze debilne wpisy

 Obudziłam się  rano z krzykiem , który praktycznie utknął mi w gardle. Byłam gotowa drzeć się ile wejdzie , ale miałam uczucie jakby ktoś złapał mnie za gardło i zaciskał z całych sił . Spragniona tchu i osłabiona brakiem powietrza dosłownie wypadłam z mojej czarnej jak noc pościeli , po czym  rzucałam się po podłodze jak opętana , usiłując dotrzeć do okna , na co nie pozwalały mi moje cierpiące płuca. Zawzięłam się w sobie i z wielkim wysiłkiem złapałam parapet. -MOMENT?! (popatrzyłam jeszcze raz na swoją dłoń) , kurwa ! przecież ja mam paznokcie pomalowane na fiolet a nie na czarno. Co tu się dzieje?? Serio oszalałam?? Zaczęłam nerwowo rozglądać się po pokoju . Nie zważałam już na płuca które krzyczały o choć jeden milimetr sześcienny powietrza , tylko zaczęłam szybko filować to co widziałam. Łóżko pod ścianą , nad nim obraz z końmi, okno zasłonięte żaluzjami z szafy wylewał się potok ciuchów, dywan był cały w przeróżnych kosmetykach... Gdzie ja jestem!??



sorki za takie króciutkie wypocinki ale nie mam dostępu
do komputera , nie będę więcej pisać dopóki nie naprawią mi kompa

!!!!!!!!!!

Sorki straszne za to że mnie nie było bóg wie ile czasu , ale nie miałam czasu na pisanie bloga (i tak nikt go nie czyta) ale miałam problemy z siecią ([znowu nawias] dalej one występują). 
No , oki wytłumaczyłam się i tak jeszcze , bo mi się przypomniało , to jest adres do bloga najlepszej bloggerki jaką znam , Kasi  . Pisze ona o one direction (był do tego jakiś skrót ale nie pamiętam) o własnie ! o 1d czy jakoś tak : 
ADRESSO:
words-about-1d.blogspot.com
wchodźcie na serio , ja nie cierpię tych chłopaczków ale dziewczyna fajnie pisze więc przymykam oko na drobiazgi (tak jasne drobiazgi , tylko  szkoda, że oni to temat wiodący opowieści )
 ok nie rozwodzę się dalej nad moją wyimagowaną zajebistością (lub nie-zajebistością) 
i postaram się zapisać na leczenia odwykowe , albowiem (kocham słowo albowiem i króla Juliana) , no albowiem nadużywam nawiasów.
No , Yo ludziska.

środa, 30 maja 2012

Bo wiedza nie zawsze jest czymś czego pragniemy , no chyba że przeczytamy pamiętnik swojego wroga...

                                             22.05.2012
Camille?? Camille , co ci się stało??-słyszałam jakby z za ściany.-Camille!! Obudź się nooo!! Gdy podniosłam się z zimnych jak kamień płytek , pochylała się nade mną mama.
-O , dzięki Bogu , już wróciłaś do świata żywych , co ci się skarbie stało , tak nagle się rozłączyłaś , nie wiedziałam co ci jest!!-nawijała mama głosem , który nazwałam  terminem '' udaje , że ją to obchodzi i myśli , że jest dobrą matką''
-Nie bój się mamo już mi lepiej (nie wiedziałam jak mam się z tego wytłumaczyć) , wiesz chyba coś było z tą sałatką , którą wzięłam na śniadanie (wymyśliłam to na poczekaniu i modliłam się żeby tylko uwierzyła).
-No , tak , racja!! Wzięłaś ta z selera i pora??-coś mi się zaczęło szybkie kłamanie naprawiać , pomyślałam.
-Tak , tą wzięłam- powiedziałam powoli udając że słucham choć myśli miałam mile stąd.
-Tak była...-i dalej nie słuchałam
-Córcia , słuchasz mnie??-wyrwała mnie z zadumy , którą można nazwać drzemką z otwartymi oczami.
-Tak , tylko jakoś mi niedobrze , powiedz dyrektorowi że dzwoniłam do ciebie i że musisz mnie zabrać do domu bo jest mi słabo-powiedziałam potwornie szybko , a mimo to bardzo wyraźnie.
-A dasz radę tu sama zaczekać??-udała prawdziwą matkę
-Jasne , nie spiesz się , mogę zaczekać ile będzie trzeba-powiedziałam od niechcenia , bo chciałam jak najszybciej się jej stąd pozbyć i jechać do domu.
-Już lecę, zaczekaj minutkę-i poszła w głąb korytarza.
Oparłam się o moją, zimną szafkę i czułam , że odpływam. To było takie samo uczucie jak to gdy siedziałam w pokoju w dzień wolny od szkoły. Tym razem również widziałam obrazy ale teraz słyszałam jak CS majstruje przy swojej szafce , po czym ja otwiera i wyjmuje swój różowo-panterkowo-futerkowy pamiętnik. Najdziwniejsze było to , że widziałam to jej oczami. Gdy tylko się ''obudziłam'' przypomniałam sobie , że jej szafka jet nad moją głową. Wstałam ociężale i moja ręka mimowolnie powędrowała do pokrętła szyfrującego, by za chwilkę ją otworzyć. 0606199607061996. Moja ręka automatycznie wykręcała kolejno liczby ukazujące mi się przed oczyma ,a ja nawet nie wiedziałam co mam zrobić. Czułam jakbym była szmacianą lalką tyle że z własnym mózgiem , ale ktoś inny mną kierował. Chciałam się uwolnić ale to nic nie dawało , a w głowie słyszałam tylko ''chceszsz,chceszsz tego''. TRZASSK!! I szafka była już otwarta. Na samym dnie różowych śmieci leżało to czego szukałam i co było moim przekleństwem. Znów mimowolnie zabrałam GO i schowałam w plecaku. ''Dałaśśś radę , dobra robota , teraz się wszystkiego dowieszsz...'' Brzmiał cichy szept , niemal , o ile nie identyczny jak ten , który słyszałam wcześniej.
***
Mama jeszcze nie przychodziła , więc postanowiłam podumać. Zastanawiałam się skąd wiedziałam kod do... wiadomo do czego (bałam się nawet o tym myśleć , bo skoro działy się ze mną tak dziwne rzeczy , to mogło nawet istnieć czytanie w myślach!!). Dobra , nie ważne, muszę skończyć z tymi szalonymi tezami na temat mojej szerzącej się psychozy. Zaczęłam się wyciszać , jak to uczył nas instruktor na kursie jogi. Przypomniały mi się jego słowa , które chyba nawet rozbrzmiewały w mojej głowie: ''Drodzy młodzi ludzie, jestem profesor Lawson, i nauczę was tego , jak wyciszać się w nerwowych sytuacjach. Oto pierwszy krok: Wyczyśćcie umysł  ,tak aby została w nim tylko jedna pozytywna chwila , którą cieszycie się w każdej wolnej minucie waszego wspaniałego , młodego życia..- To właśnie zrobiłam , przypomniałam sobie to jak dostałam pierwszy raz nowy telefon (nie miałam zbytnio dużo takich momentów , wiec wybrałam jakikolwiek)-..krok drugi: ustawcie się w najwygodniejszej dla was pozycji i delikatnie wdychając powietrze skupcie się na waszej radosnej chwilce..(uwielbiał zdrabniać słowa , tak mi się przypomniało)...a teraz cieszcie się spokojem i wpuśćcie do waszej głowy to czego się obawiacie , lub nad czym się zastanawiacie , a będzie wam dane ukojenie i odpowiedź...'' Przywołałam pytanie na temat szyfru do szafki CS , ale brzmiało ono troch inaczej niż miałam zamiar wcześniej zapytać , bo nie tego teraz chciałam się dowiedzieć. Brzmiało ono tak: ''co oznacza szyfr do szafki Charlotte Serbowsky'' , bo coś się bałam , że chyba wiem od czego pochodzi. 
***
Po kilku minutach (a mamy dalej nie było widać) zrozumiałam co on oznacza. Mianowicie 0606199607061996 to dwie daty 06.06.1996 i 07.06.1996 . Tylko , że nadal zastanawiałam się co one oznaczają. 
-Camille skarbie , wstawaj jedziemy do domu , dyrektor da ci wolne na cały tydzień , bo nauczyciele skarżą się , że coś jest z tobą nie tak-przerwał mi medytowanie cichy i chropowaty głos mamy
-Lajtowo chodźmy , bo już nie mogę się doczekać ,aż walnę się na łóżko i poczytam trochę podręcznik do chemii.-udałam nagłe i ponowne zainteresowanie nauką, bo jakoś teraz odeszła mi chęć na czytanie czegokolwiek , teraz marzyłam , aby wziąć poduszkę i zasnąć gdziekolwiek na świecie...